Zacząć żyć swoim życiem

Nie jestem ekspertem w dziedzinie zdrowia psychicznego. Zastanawiam się, czy aby ciągle nie potrzebuję terapii. Bo kto o zdrowych zmysłach funduje sobie codzienną, ekstremalną huśtawkę nastrojów? Wyżywa się na ludziach, których kocha i zatrzymuje na siłę tych, którzy pragną odejść…?

Najpierw ucieka od wszystkich ludzi, kontakty zawęża jedynie do rodziny (i to też w ograniczonym czasie), a potem cierpi w samotności, bo NIKOMU NIE JEST POTRZEBNY… Nooooo…. I jeszcze szuka wiecznie w sobie winy, mimo, że całe zło tego świata bardzo dobrze sobie radzi i bez jego udziału.

Dałam sama sobie szansę.

Pewnego dnia, niedługo po moich urodzinach, powiedziałam sobie w twarz, że więcej nie pozwolę sobie na takie potworne POCZUCIE OSAMOTNIENIA. Od dziś rozpieszczam się codziennym dobrym słowem i będę chwalić siebie za zalety.

Na początek slogan: Trzeba stać się świadomym własnej wartości… dla siebie samego…

TAAAAK, łatwo powiedzieć!!

Staję przed lustrem i widzę starą babę z odstającym uchem, zbyt dużym nosem i grubymi udami. Polubić siebie to czasem nie lada wyzwanie. Nie rozumiem czemu ktoś zwraca uwagę na to, że nie mam zmarszczek, albo podobają mu się moje kształty… a tego wstrętnego ucha wcale nie zauważa.

Ale…. jeśli uważasz, że nikomu na tobie nie zależy, zastanów się, czy tobie zależy na sobie…?

MNIE ZALEŻY. I TO KAŻDEGO DNIA BARDZIEJ!!!

Zdałam sobie sprawę, że póki nie zrobiłam sobie krzywdy i szukam informacji o tym, jak sobie radzić z depresją czy osamotnieniem – jest jeszcze dla mnie nadzieja. Jeszcze mogę roześmiać się w oczy swoim lękom i…. ZACZĄĆ ŻYĆ SWOIM ŻYCIEM.

Uniezależnić się od cudzych osądów czy akceptacji. Sama jestem wyznacznikiem swoich norm moralnych, poglądów politycznych. Każdy z nas jest jednoosobowym państwem w państwie i to MY decydujemy, kto jeszcze jest godzien stać się jego obywatelem. 

Musiałam sięgnąć dna, żeby sobie uświadomić jak jestem dla siebie ważna. W ten sposób zaakceptowałam moją nadwrażliwość i łzy, które niechciane pojawiają się na twarzy. Bez względu na to czy się bardzo cieszę, czy rozpaczam. Już wiem, że Emocjonalność to moje drugie imię, którego nie potrafię i już nie chcę zmienić. Dzięki temu potrafię wczuć się w sytuację i być na innych bardziej uważna. Znalazłam ludzi, z którymi łączę własne pasje… i robię to, co sprawia mi przyjemność. Póki co hobbystycznie, a kiedyś może to będzie mój pomysł na życie…?

A jaki Ty masz pomysł na swoje życie?

Ania :*

  • Brawo Aniu Oby tak dalej trzymam kciuki!
    Przychodzi taki dzień, że każdy z nas musi odnaleźć i pokochać samego siebie. No bo jak inaczej? 😉

    • Masz absolutną rację, inaczej się nie da 🙂 dziękuję

  • Pięknie napisane, Kochana! 🙂
    Znam to wszystko doskonale, też miałam taki moment kilka lat temu. Od tego czasu, każdego dnia, na nowo, uczę się kochać siebie i wiem, że warto 😉
    Powodzenia! :* 🙂