Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom

Dziś jest szczególny dzień – Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Dlatego właśnie dziś chciałam się czymś z Wami podzielić i o coś prosić jednocześnie.

Ostatnio dużo się słyszy o tym, że ktoś popełnił samobójstwo. Mnie osobiście bardzo dotknęła śmierć niesamowitego wokalisty Chestera Benningtona, którego twórczość śledziłam od początku. Już po pierwszej piosence, jaką usłyszałam, byłam oczarowana. Uwielbiam też mroczne teksty jego piosenek. Mimo, że oprawa muzyczna w ostatnim czasie już nie była taka jak kiedyś.

Nadwrażliwi ludzie, którym los nie oszczędził porządnych kopniaków, nie radzą sobie z emocjami, tracą wszelkie wartości, czują się samotni nawet w tłumie. Ich demony prześladują i wpływają na myśli, odczucia i wszelkie działania. W jednej chwili ktoś jest rozbawionym, twórczym, empatycznym, dobrym człowiekiem a w drugiej myśli o sobie jak o nic nie znaczącym, słabym, pustym, samotnym i nie wartym niczyjej miłości. Tak jakby na miłość trzeba było zasłużyć…

Nie potrafimy nawiązywać bliskich więzi, a czasem zwyczajnie boimy się, bo już tyle razy zostaliśmy zdradzeni przez ukochanego lub przyjaciela, że uważamy, że nie warto… Piszę MY, bo to mnie także dotyczy.

Boję się tego tematu. Ale zdaję sobie sprawę, że mam szczęście. Wokół mnie byli i są ludzie, którym na mnie zależy, nie pozwolili mi zrobić sobie krzywdy. Uratowali mnie. Wiem także, że jeśli człowiek dostatecznie długo próbuje, to mu się niestety w którymś momencie uda.

Przerażające jest dla mnie jedno w dążeniu do śmierci. Mimo, że człowiek kocha, że są ludzie, którzy są dla niego ważni, że wiedzą jakie mogą być konsekwencje ich czynu, to pragnienie uwolnienia się od swoich własnych niszczących od środka myśli, przekonań jest o wiele silniejsze. Osoby nieprzystosowane emocjonalnie jak ja, po traumatycznych przejściach, kiedy jedna kropla przepełnia czarę – nie są w stanie same zahamować biegu tej rozpędzonej lokomotywy destrukcji. Człowiek zamyka się wtedy na wszelkie dobro, nic do niego nie dociera. Potrafi sam pomagać i być pomocnym, i czynić dobrze, ale nie postrzega swojego postępowania za wartość. Ja postrzegałam to jako odkupienie tego, co zrobiłam źle, albo czego nie miałam możliwości zrobić tak, jak uważałam, że będzie dobrze.

Spotkałam na swojej drodze człowieka – cudowną, ciepłą kobietę, która mimo lęku o to co się we mnie dzieje, nie przestraszyła się. Nie uciekła. Była otwarta i cierpliwa. To ona uświadomiła mi potrzebę zerwania z przeszłością, pomogła poukładać sobie system wartości. To, co było nie do rozwiązania, dziś już nie ma znaczenia. Oczywiście w tym sensie, że uświadomiłam sobie, że każdy człowiek może mieć zupełnie inny pomysł. Odmienny od mojego. I nikogo na siłę nie da się zmienić. O dziwo pomogło mi to też w lepszym dogadywaniu się z córką. Zaakceptowałam odmienność i nauczyłam się ją doceniać.

Czasem nie potrafimy żyć obok ludzi, którzy zrobili nam krzywdę, których postępowanie nam się nie podoba, mimo, że ich kochamy… jeśli ten ktoś nie chce niczego sam zmienić a my nie potrafimy w takiej relacji normalnie, spokojnie funkcjonować, to może…. czas odpuścić. Dla czyjegoś i własnego dobra psychicznego. Mimo, że rozstanie cholernie boli, że zaangażowaliśmy maksymalnie już i czas, i emocje.

Wyrzuty i pretensje nie wnoszą niczego dobrego ani do życia pokrzywdzonego ani krzywdzącego. Potrafią za to skrzywdzić i tego, kogo pretensje dotyczą i tego, kto je wypowiada. Wiem, że bardzo trudno jest odpuścić, szczególnie, gdy bardzo zależy, ale trudniej jest trwać w czymś, co nam nie odpowiada. Obarczać siebie wzajemnie winą i nie mogąc się pogodzić z takim stanem rzeczy, widzieć tylko jedno rozwiązanie – ostateczne.

Ja chciałam dziś Was uczulić, poprosić: NIE PRZECHODŹCIE OBOJĘTNIE. Są wśród Was ludzie, którzy potrzebują pomocy, czasu dla nich, możliwości wygadania się. Poszukania/znalezienia innych rozwiązań. Pomocy w ich realizacji. Poszukajcie z nimi jasnej strony życia. Wartości. Pomóżcie uwierzyć, że nie są sami. Skierujcie ich w stronę światła. Bo naprawdę…. bardzo trudno jest wydostać się z bólu, rozgoryczenia i samotności samemu.

NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI

Ania :*

  • Dobra to nie będzie komentarz w stylu oj jak mi szkoda. Piszesz o odpuszczaniu, godzeniu się z rzeczywistością, a mnie nauczono inaczej – ktoś Cie krzywdzi, bije, znęca się psychicznie czy cokolwiek innego to z nim walcz. Jeśli walka jest niemożliwa to działaj, izoluj, gryź szarp tak by mu się znudziło. Rób cokolwiek ale nie patrz biernie i nie rycz bo Ci źle. I co dziwne też uważają mnie ludzie za osobę wrażliwą. Jednak o życie trzeba walczyć a samobójstwo to egoistyczny akt tchórzostwa. Moja bardzo subiektywna opinia. Pomagając trzeba pokazywać inną drogę ale chyba głownie motywować by ta osoba chciała coś ze swoim życiem zrobić.

  • Ciężki temat, trudny do zrozumienia przez osoby, które mają zdrowe wypracowane poczucie własnej wartości. Nie bądźmy obojętni, czasem trudno walczyć z demonami. One siedzą na ramieniu i podpowiadają złe rozwiązania. Dlatego im bardziej chcemy izolacji tym bardziej NIE WOLNO nam się izolować. Piszę to z pełną swiadomością osoby nienawidzącej słowa „muszę”. Podstawową naszą umiejętnością jest nabranie dystansu do siebie i wszystkiego, co nas otacza. Jestem Aniu dla Ciebie i każdego, kto potrzebuje. Badźmy silni RAZEM!

    • Ja też jestem dla tych, którzy potrzebują mojej uwagi, bo wiem jak ważne jest, żeby mieć ten czas… Choćby nie padły żadne słowa… Czasem wystarczy, że ktoś jest obok…