Zgubiłam ręce

zgubiłam ręce w uścisku pomiędzy przylegającą ciasno koszulą a kurtką ciekawe błąkają się po wszystkich trajektoriach doznań zgubiłam usta roztopiły się w ciężkich od pożądania…

moja Smutna

moja Smutna emocjonalny wulkan z byle powodu oczy zachodzą łzami (nieodrodna latorośl) czasem uśmiecha się pod nosem żeby nikt nie widział albo wybucha głośnym śmiechem…

Mgła

gęsta mgła lęków i wstydu mnie osłania kulę się w niej i zamykam oczy jak struś który nie dostrzega drogi ucieczki i mimo że dzień…

Zostawię

zostawię cokolwiek… niepostrzeżenie wcisnę pomiędzy zakurzone książki które czytałeś zbyt szybko do nich nie wrócisz nie znajdziesz od razu… nie zadzwonisz żeby już oddać… a…

nastanie cisza

nastanie cisza wśród czterech ścian nie usłyszę rwanego łkaniem oddechu przeplatanego głośnym żałosnym krzykiem oblane czerwienią policzki ostygną na mrozie pustki ona utuli z czułością…

kocham czas

kocham czas sprawia że wszystko przemija więdnie i umiera tylko czekający nieprzerwanie trwają na posterunku u wrót nieskończoności stoją w miejscu zamiast iść do wybranego…

przytulam się

przytulam się ciepło zastygam policzkiem tuż przy obojczyku palce stróżkami opadają delikatnie wyznaczając nowe trajektorie naszym dreszczom zmysły upajam przyspieszonym pulsem a twoje ręce bezwstydnie…